Czas leczy rany? No kurczę nie sądze
to troche głupie
Jak moje myśli
Czasem nie wiem co się liczy w moim życiu
Liczyła się ona, czasami auta, kumple i rodzina
Teraz?
Nie potrafię się skupić na lekcji bo każda rzecz
Każda
Przypomina mi o niej
Swego czasu dostałem opaskę na ręke
Ona w niej chodziła....
Boli to cholernie
Dobrze że nikt nie słyszy moich myśli
Zrobili by z tego genialny sadystyczny film o ludziach którzy popełnili śmierć na 2456234567 sposobów
Albo komedie romantyczną w której chłopak nic nie znaczący zakochuje się w pięknej księżniczce
I on ciągle wierzy że ułoży sobie z nią życie
To nawet zabawne jest, chłopak który połowę swojego życia spędził w garażu lub tłucząc inną osobe lub worek na treningu spotyka dziewczynę którą nigdy nie uważał za kogoś więcej niż koleżankę w szkole zakochuje się
Tak po prostu jak kretyn
I myśli że da jej szczęście i prawdziwe życie
Dzięki Bogu że dziewczyna wie kiedy spierdolić od niego
By uniknąć życia z nim
Czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja do bólu
Szkoda że nie potrafię o niej zapomnieć i wylewam krople krwi by jakoś odpłacić ten stracony czas przez nią. Każdy nerw przez moją głupotę. Te nietrafione słowa. Czy choćby to że teraz myśli o mnie najgorsze rzeczy z możliwych
Takie które nawet mi nie przychodzą do głowy. Chyba jestem nawet za głupi by żyć
Muszę pozałatawiać wszystko zanim ze sobą skończe.
Zadzwonię do niej by po raz ostatni usłyszeć jej głos.
By ten głos poszedł ze mną do tej deski na której będę leżał.
Już wszystko mam zaplanowane..
Trzeba tylko załatwić to co jestem winny ludziom
wtorek, 23 września 2014
piątek, 19 września 2014
No i stało się, pozostałem sam...
Ciągle wmawiam sobie że tak jest dla niej lepiej, ułoży sobie życie z prawdziwym facetem
Chociaż co noc o niej myśle
i zaczyna to niszczyć mnie w środku
Wstaje rano tylko dlatego by pokazać innym że niby daję rade, to nic że gdy zostawisz mnie na minute samego nie będę potrafił opanować emocji we mnie
Tak po prostu polecą mi łzy, bo czuje się jak gówno. Mam wrażenie że wszystkich ranie.
Tak jak ją....
Ja chce się pozbyć depresji, Działa to w ten sposób że cały dzień jestem nadal tym beztroskim chujem, potrafię nawet mile powiedzieć dzień dobry i nie myśleć w głowie "spierdalaj" albo inne tak miłe słowo które za każdym razem mam ochotę wypowiedzieć gdy coś pójdzie nie po mojej myśli.
Ale tak naprawdę w środku rozpadam się jak domek z kart...
Z minuty na minutę
kawałek po kawałku
Przecież nie istnieje coś takiego jak szczęśliwy Sebastian, jest albo cierpiący albo aktualnie nie myślący o problemach
Śmieje się ale tak naprawdę wszystkiego nienawidzę i wszystko jest mi obojętne. Jak życie. Jak moje zasrane zainteresowania czy chęć by wstać z pierdolonego łóżka i udanie się w samotny trip po mieście ciągle szukając problemu, Wracając do domu tylko po to żeby siedzieć w pokoju patrzeć się w ten sam punkt w który patrzyłem się od 19stycznia. To ten punkt przy którym zawsze myślałem o tej jedynej. Tej bez której nie istnieje takie coś jak uczucia we mnie. Nie istnieje nawet coś takiego jak ja. Zwyczajnie.. Tak po prostu...
Nie potrafię zrozumieć że jej nie ma, i nigdy już nie będzie. Bo jest teraz szczęśliwa gdy mnie już nie ma
Muszę przeżyć ten rok, zdać pierwszy rok w tej szkole i mogę śmiało się wyprowadzić. Cieszę się. Agata nie będzie mnie spotykać. Zapomni o mnie i będzie układała swoje życie tak, jak gdyby nigdy mnie nie było. Tak dla niej byłoby lepiej. Jak nie pojawiłbym się w jej życiu nie byłoby teraz tego wszystkiego.
Może kiedyś sobie wspomni o mnie i o tym ile razem wspólnie przeżyliśmy, chwil i tych w których śmieliśmy się i w tych których widziałem jej łzy.. Starałem się być zawsze nie ważne czy była uśmiechnięta czy płakała. Chciałem być dla niej dobrym chłopakiem przy którym nie wstydziłaby się powiedzieć wszystkiego co ma w sercu, najskrytszych tajemnic.
I nie wiem czy to wpływ trawy, alkoholu czy chwili. Właśnie pobiegłbym do niej przytulił się ten ostatni raz i skoczył tak zwyczajnie z mostu
tak by nic ze mnie nie zostało
nawet pył
Muszę przestać pić i myśleć o samobójstwie, muszę o niej zapomnieć bo ona ma prawo do szczęścia z prawdziwym facetem
muszę....
Ciągle wmawiam sobie że tak jest dla niej lepiej, ułoży sobie życie z prawdziwym facetem
Chociaż co noc o niej myśle
i zaczyna to niszczyć mnie w środku
Wstaje rano tylko dlatego by pokazać innym że niby daję rade, to nic że gdy zostawisz mnie na minute samego nie będę potrafił opanować emocji we mnie
Tak po prostu polecą mi łzy, bo czuje się jak gówno. Mam wrażenie że wszystkich ranie.
Tak jak ją....
Ja chce się pozbyć depresji, Działa to w ten sposób że cały dzień jestem nadal tym beztroskim chujem, potrafię nawet mile powiedzieć dzień dobry i nie myśleć w głowie "spierdalaj" albo inne tak miłe słowo które za każdym razem mam ochotę wypowiedzieć gdy coś pójdzie nie po mojej myśli.
Ale tak naprawdę w środku rozpadam się jak domek z kart...
Z minuty na minutę
kawałek po kawałku
Przecież nie istnieje coś takiego jak szczęśliwy Sebastian, jest albo cierpiący albo aktualnie nie myślący o problemach
Śmieje się ale tak naprawdę wszystkiego nienawidzę i wszystko jest mi obojętne. Jak życie. Jak moje zasrane zainteresowania czy chęć by wstać z pierdolonego łóżka i udanie się w samotny trip po mieście ciągle szukając problemu, Wracając do domu tylko po to żeby siedzieć w pokoju patrzeć się w ten sam punkt w który patrzyłem się od 19stycznia. To ten punkt przy którym zawsze myślałem o tej jedynej. Tej bez której nie istnieje takie coś jak uczucia we mnie. Nie istnieje nawet coś takiego jak ja. Zwyczajnie.. Tak po prostu...
Nie potrafię zrozumieć że jej nie ma, i nigdy już nie będzie. Bo jest teraz szczęśliwa gdy mnie już nie ma
Muszę przeżyć ten rok, zdać pierwszy rok w tej szkole i mogę śmiało się wyprowadzić. Cieszę się. Agata nie będzie mnie spotykać. Zapomni o mnie i będzie układała swoje życie tak, jak gdyby nigdy mnie nie było. Tak dla niej byłoby lepiej. Jak nie pojawiłbym się w jej życiu nie byłoby teraz tego wszystkiego.
Może kiedyś sobie wspomni o mnie i o tym ile razem wspólnie przeżyliśmy, chwil i tych w których śmieliśmy się i w tych których widziałem jej łzy.. Starałem się być zawsze nie ważne czy była uśmiechnięta czy płakała. Chciałem być dla niej dobrym chłopakiem przy którym nie wstydziłaby się powiedzieć wszystkiego co ma w sercu, najskrytszych tajemnic.
I nie wiem czy to wpływ trawy, alkoholu czy chwili. Właśnie pobiegłbym do niej przytulił się ten ostatni raz i skoczył tak zwyczajnie z mostu
tak by nic ze mnie nie zostało
nawet pył
Muszę przestać pić i myśleć o samobójstwie, muszę o niej zapomnieć bo ona ma prawo do szczęścia z prawdziwym facetem
muszę....
Subskrybuj:
Posty (Atom)