środa, 19 listopada 2014

Chciałbym się z nią pożegnać, podziękować za to wszystko ostatni raz poczuć jej zapach i przytulić.

Mam nadzieje że nie będzie jej szkoda mnie

Pewnie i tak ma kółko aderatorów którzy skutecznie zakryją pamięć po mnie.

dowiedziałem się co mi dolega i czemu moje serce niedomagało

Myśl że mogę umrzeć z dnia na dzień dobija mnie ale przynajmniej wiem jak to jest dziękować za każdy dzień, kiedy wstaje i ide do szkoły. Wsiadam w samochód, wkładam klucz. Jest to coś innego
coś co łapie za serce jak ona.



Była idealna. Cudowna. Moja.

teraz zostało po niej tylko kilka sszytych ran, zdjęcia i rozmowy, uczucia i tęsknoty.


rozpadłem się i to chyba dobrze. Nie robie już nikomu problemów...

sobota, 18 października 2014

No cóż

Wizyta w szpitalu zupełnie niespodziewana. Mam więcej szczęścia niż rozumu...

Byłem pod jej oknem dziś, na naszej ławce pamiętałem każdy moment

I wtedy sobie uświadomiłem co było najwspanialsze w związku z moim ideałem

nie pocałunki, przytulenia czy rozmowy


to był jej uśmiech

Pamiętam jak dziś gdy po
kłóciła się z mamą podczas opowiadania leciały jej łzy, wtedy coś we mnie umierało...

Po chwili wiedziałem jak ją pocieszyć by na jej ślicznej twarzy pojawił się ten uśmiech beztroski i przepełniony taką jakby łobuzerską miną. To było tak cudowne, jak pierwszy oddech nowo narodzonego dziecka, czułem jak we mnie wszystko rośnie.


teraz czuje brak jej ciepła i brak jej uśmiechów czasem czuje brak nawet jej zapachu


ostatnio obudziłem się w nocy i go poczułem, wstałem tak szybko jak tylko potrafię z uszkodzoną i poharataną nogą i jej szukałem...


Dziś znów wracałem czując się jak kryminalista przez to jebane 10 mniej, przecież przy 250 i tak nie robi to różnicy jak w coś przypierdole to i tak ze mnie nic nie zostanie



zostało 6 dni do wylotu, mam nadzieje że wszystko mam już załatwione. Dobrze że ona nie tęskni, prędzej czy później nawet nie będzie przechodziło jej przez pamięć że był ktoś taki kto chciał dać jej przysłowiową gwiazdkę z nieba. Może moje serce w końcu pójdzie sie pieprzyć i nie będę musiał sam ze sobą kończyć

wtorek, 23 września 2014

Czas leczy rany? No kurczę nie sądze

to troche głupie

Jak moje myśli

  Czasem nie wiem co się liczy w moim życiu

Liczyła się ona, czasami auta, kumple i rodzina


Teraz?

Nie potrafię się skupić na lekcji bo każda rzecz

Każda

Przypomina mi o niej

Swego czasu dostałem opaskę na ręke

Ona w niej chodziła....

Boli to cholernie

Dobrze że nikt nie słyszy moich myśli

Zrobili by z tego genialny sadystyczny film o ludziach którzy popełnili śmierć na 2456234567 sposobów

Albo komedie romantyczną w której chłopak nic nie znaczący zakochuje się w pięknej księżniczce

I on ciągle wierzy że ułoży sobie z nią życie

      To nawet zabawne jest, chłopak który połowę swojego życia spędził w garażu lub tłucząc inną osobe lub worek na treningu spotyka dziewczynę którą nigdy nie uważał za kogoś więcej niż koleżankę w szkole zakochuje się

Tak po prostu jak kretyn

I myśli że da jej szczęście i prawdziwe życie


Dzięki Bogu że dziewczyna wie kiedy spierdolić od niego


By uniknąć życia z nim

Czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja do bólu

Szkoda że nie potrafię  o niej zapomnieć i wylewam krople krwi by jakoś odpłacić ten stracony czas przez nią. Każdy nerw przez moją głupotę. Te nietrafione słowa. Czy choćby to że teraz myśli o mnie najgorsze rzeczy z możliwych


Takie które nawet mi nie przychodzą do głowy. Chyba jestem nawet za głupi by żyć

Muszę pozałatawiać wszystko zanim ze sobą skończe.
Zadzwonię do niej by po raz ostatni usłyszeć jej głos.

By ten głos poszedł ze mną do tej deski na której będę leżał.

Już wszystko mam zaplanowane..
Trzeba tylko załatwić to co jestem winny ludziom      

piątek, 19 września 2014

No i stało się, pozostałem sam...

Ciągle wmawiam sobie że tak jest dla niej lepiej, ułoży sobie życie z prawdziwym facetem

Chociaż co noc o niej myśle

 i zaczyna to niszczyć mnie w środku

Wstaje rano tylko dlatego by pokazać innym że niby daję rade, to nic że gdy zostawisz mnie na minute samego nie będę potrafił opanować emocji we mnie

Tak po prostu polecą mi łzy, bo czuje się jak gówno. Mam wrażenie że wszystkich ranie.

Tak jak ją....

Ja chce się pozbyć depresji, Działa to w ten sposób że cały dzień jestem nadal tym beztroskim chujem, potrafię nawet mile powiedzieć dzień dobry i nie myśleć w głowie "spierdalaj" albo inne tak miłe słowo które za każdym razem mam ochotę wypowiedzieć gdy coś pójdzie nie po mojej myśli.

Ale tak naprawdę w środku rozpadam się jak domek z kart...

Z minuty na minutę

kawałek po kawałku

Przecież nie istnieje coś takiego jak szczęśliwy Sebastian, jest albo cierpiący albo aktualnie nie myślący o problemach

Śmieje się ale tak naprawdę wszystkiego nienawidzę i wszystko jest mi obojętne. Jak życie. Jak moje zasrane zainteresowania czy chęć by wstać z pierdolonego łóżka i udanie się w samotny trip po mieście ciągle szukając problemu, Wracając do domu tylko po to żeby siedzieć w pokoju patrzeć się w ten sam punkt w który patrzyłem się od 19stycznia. To ten punkt przy którym zawsze myślałem o tej jedynej. Tej bez której nie istnieje takie coś jak uczucia we mnie. Nie istnieje nawet coś takiego jak ja. Zwyczajnie.. Tak po prostu...


Nie potrafię  zrozumieć że jej nie ma, i nigdy już nie będzie. Bo jest teraz szczęśliwa gdy mnie już nie ma

 Muszę przeżyć ten rok, zdać pierwszy rok w tej szkole i mogę śmiało się wyprowadzić. Cieszę się. Agata nie będzie mnie spotykać. Zapomni o mnie i będzie układała swoje życie tak, jak gdyby nigdy mnie nie było. Tak dla niej byłoby lepiej. Jak nie pojawiłbym się w jej życiu nie byłoby teraz tego wszystkiego. 


Może kiedyś sobie wspomni o mnie i o tym ile razem wspólnie przeżyliśmy, chwil i tych w których śmieliśmy się i w tych których widziałem jej łzy.. Starałem się być zawsze nie ważne czy była uśmiechnięta czy płakała. Chciałem być dla niej dobrym chłopakiem przy którym nie wstydziłaby się powiedzieć wszystkiego co ma w sercu, najskrytszych tajemnic.

I nie wiem czy to wpływ trawy, alkoholu czy chwili. Właśnie pobiegłbym do niej przytulił się ten ostatni raz i skoczył tak zwyczajnie z mostu

tak by nic ze mnie nie zostało

nawet pył



Muszę przestać pić i myśleć o samobójstwie, muszę o niej zapomnieć bo ona ma prawo do szczęścia z prawdziwym facetem


muszę....  



 

środa, 23 lipca 2014

I Znowu czuje się jak ostatnia ciota

Czuję się cały czas winny i nie ważne czy coś zrobiłem złego czy nie...

Czuje się jak pierdolona ciota

 
W życiu każdego wpół, ćwiartkę czy po prostu normalnego chłopaka w związku przychodzi taka mała pierdolona chwila kiedy czuje się jak ta papryka którą codziennie jem na śniadanie i dziele ją na kawałki. Każdy kawałek ma swoje oddzielne zdanie tak samo każda cząstka mojego ciała ma inne zdanie.

to samo jest jeżeli myślę o swojej wybrance

Czy jest ze mną szczęsliwa?
Czy daje jej to czego oczekuje?
Czy ja jednak jestem dla niej?
A może powinienem zachować sie jak facet i pozwolić jej ułożyć życie z kimś kto ją naprawdę pokocha?
A może jednak jest we mnie coś dobrego?
A może coś jest we mnie co ona pokochała?
A może ja naprawdę mam serce?
I może naprawdę jeszcze potrafię być dobrym chłopakiem?

Chuj mnie zaraz strzeli

I teraz nie wiem, skoczyć z mostu, jebnąć się pod pociąg?
Jestem bezradny jak ciota jak zwykła pierdolona ciota
Czas wrócić do jedynego w czym jestem dobry
Picia, narkotyków, łamania szczęk 

Wreszcie coś w czym mogę się sprawdzić

i co może mnie skutecznie wpierdolić do więzienia

nasuwa się kilka pierdolonych argumentów za tym

-wyszaleje się
-trafie i dam wszystkim spokój
-moja dziewczyna znajdzie kogoś kto da jej szczęście którego ja nie potrafie jej dać/nie potrafię okazywać tego wszystkiego
-Zmienić całe swoje życie(?)


Ale po jaką cholerę?
I tak usłyszę że jestem nic nie wartym zerem i jestem tu tylko po to by były pieniądze z alimentów
Albo żeby miał kto wynieść śmieci i posprzątać w domu

Bo kto by się przejmował chłopakiem który codziennie ogląda swoje żyły i  dziękuje resztkom rozsądku za to że jeszcze są nienaruszone

Bo przecież to głupota się pociąć.
Psychika mi nawala i wiem o tym


Czas dać spokój temu wszystkiemu  


Mam nadzieję że ona to zrozumie...

Bo przecież przez jakiś czas była ze mną szczęśliwa

Kiedyś pewnie będzie to wspominać...

pewnie...
       

środa, 25 czerwca 2014

I zmów to samo, czuje się jak rok temu...

Czuje jakby ktoś pobawił się moimi uczuciami, czuje się jak zabawka jak rzecz... Jak zupełnie nie potrzebny ludzkości pionek która osoba którą kocham odtrąca..

Miło będzie znów popaść w rutynę alkoholu, papierosów, narkotyków...

Czasem się zastanawiam czy to co ludzie mawiają o swoich drugich połówkach.. Czy to jest prawda.
Do niedawna myślałem że każdy mój ból będzie miał odniesienie w moim charakterze, jednakże odbiło się to na moim związku.. "Mój" związek... Prawie się rozpadł doszczętnie a ja przez to cierpię, I po co I na co... Nie rozumiem tego... Kochasz tą drugą osobę jak najmocniej potrafisz, oddałbyś życie za nie... A przeczytasz tylko "Nie dziś, Nie chce gadać" Tak bardzo czuje jak komuś na mnie zależy, czuje to w tej ranie z której teraz płynie krew.. ta krew która ma być zawsze w moim ciele.. Którą tak naprawdę mógłbym oddać osobie która jej potrzebuje.. Jedyna czynność dla której widzę swoją dalszą przyszłość...


Nie biorę tych tabletek już 3eci dzień ciekawe jak długo moje serce będzie działało.. Może ktoś odwiedzi mnie oprócz księdza w szpitalu... Może gdy zabraknie mnie pewne osoby zrozumieją ile dla mnie znaczyli i ile mogli zmienić.. Przez głupie zdanie, dwa a czasami głupi uśmiech



Zabawka... Nikomu nie potrzebna już zabawka

piątek, 24 stycznia 2014

No troszkę się opuściłem w blogu ale nie bez powodu ;)
W końcu wiem że i ja potrafię kochać
Ciągle myśle o niej o Tej jedynej o najpiękniejszej Kobiecie w moim życiu :3
Serce już spokojne i nie wiem czy to przypadek czy szansa od losu
"Zatrzymał czas na ten jeden moment w chwili której Cie poznałem poszedłbym już w drugą stronę"
Moje życie poddało się zmianom


11Dni do pełnego miesiąca :3